Do jasnej ciasnej, że tak pozwolę sobie zacząć. Uważam, że wraz z urlopem macierzyńskim dla mamy, urlop powinien też dostać i tatuś. Tak, tak, wiem, że mamy urlop ojcowski i dwa dni okolicznościowe po porodzie ale to nic w porównaniu z wolnym dla Mam. Zdaję sobie też sprawę, że poród to nie buła z masłem i, że drogie Panie-Mamy potrzebują sporo czasu by dojść do siebie. Ale czy nie uważacie, że w czasie waszej "rekonwalescencji" fajnie by było mieć pod ręką swoją drugą połowę? Nie mówię tu o 2 dniach czy może nawet 2 tygodniach ale o co najmniej 2 miesiącach. Nie ma się co dziwić, że pierwsze słowo dziecka to najczęściej "Mama". Czy można się dziwić Dziecku, że kiedy sobie stłucze kolano czy nasypie mu się piasku do butów, co będzie mu przeszkadzało, leci do Mamy a nie do siedzącego obok na ławce w parku taty? Ja się nie dziwię. Jakie tata ma szanse skoro wiecznie go nie ma. Dwa dni okolicznościowego starczą na rejestrację dziecka i uzupełnienie wyprawki a potem co? Potem praca a gdy wracam to Malusia śpi. Tata musi zjeść, skoczyć po pampersy a jak już się chwila znajdzie to przychodzi czas na wieczorne kąpanie i ucałowanie Córci w czółko na dobranoc.
Chciałbym spędzać z rodziną więcej czasu. Już opuściłem odpadnięcie kikutka z pępka i drugą wizytę SuperPołożnej. Możecie myśleć, że zwariowałem, że to głupoty ale skoro to już mnie ominęło to zapowiada się, że to jest jedynie początek i jeszcze dużo mnie ominie. Odniosę się tu do bloga znajomej "wiolamyszki" która napisała, że każdego dnia dzieci nabywają różne umiejętności (to tak w wielkim skrócie). Chyba się nie mylę, że obserwowanie tego sprawia wielką radość i dumę. Chcę być świadkiem rozwoju dziecka, w obecnej chwili te postępy są największe i najszybsze. Chcę być przy tym gdy Córcia odkryje swoje ręce,dłonie....tak, że je ma i, że może je sama kontrolować bo w chwili obecnej jej ruchy nie wyglądają na zupełnie świadome:) Jak mógłbym przegapić pierwszy świadomy uśmiech, pierwsze samodzielne przekręcenie się z plecków na brzuszek i takie tam inne drobiazgi.
Więcej wolnego pozwoliłoby mi i pewnie wszystkim tatusiom nawiązać ze swoimi Pociechami lepszy kontakt, lepsze porozumienie na lini Córka/Syn-Ojciec co by procentowało przez całe życie. Tak, uważam, że od dnia narodzin należy pracować nad relacjami. Chcę być równorzędnym rodzicem patrząc od strony Anulki, chcę dzielić numer 1 z moją Żoną, nie zadowoli mnie pozycja 2. Jak to zrobić? Myślicie, że się da?
Komentarze moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto
Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto
10 lutego, 19:10 agneszakrzewska napisała:TAK DZIECI ROSŃA SZYBKO I Z TYGODNIA NA TYDZIĘŃ BEDZIESZ WIDZIAŁ POSTEPY SWOJEGO SKARBA,MYŚŁE,ZE SIE DA ,WSZYSTKO ZALEŻY OD CIEBIE,MÓJ MEZUŚ PRZYCHODZI Z PRACY I POŚWIECA DUŻO CZASU DZIECIA MYŚLE ZE NIC GO NIE OMINEŁO,JAK DZIECI ZASNA CZYLI OK 21 DOPIERO POTEM JEST CZAS DLA NAS
28 lutego, 17:05 gonrad napisała:Rozczulający jesteś. Takie jest niestety życie ktoś musi pracować, aby z dzieckiem mógł być ktoś.
A nam mamom jak ciężko wrócić do pracy po 5 miesiącach. Cóż macie przed sobą znacznie więcej nowych sytuacji w życiu dziecka, których nie przegapisz zobaczysz. Trzymajcie się ciepło :D.
Śledź bloga: RSS Dodaj do ulubionych blogów
PIĘKNIE ANULKA ROŚNIE:-))NO MASZ RACJE Z TYM WOLNYM..DLATEGO MÓJ MAZ TRZYMAL URLOP NA PORÓD I DZIĘKI TEMU BYŁ Z NAMI MIESIAC,BYŁO MI LŻEJ,TYM BARDZIEJ ZE MAMY JUŻ 4 LETNIEGO ROZRABIAKE:-))NO ALE W TYM KRAJU CIEŻKO RODZINA WSZYSTKO JEST URTUDNIANE..DADZA 1000ZŁ BECIKOWEGO I MYŚLA ZE TO DUŻO..